Elżbieta Jaworowicz przeprasza za reportaż „Sprawy dla reportera” z 2009 roku o wypadku w fabryce czekolady

Na zakończenie odcinka „Sprawy dla reportera” wyemitowano przeprosiny autorki programu Elżbiety Jaworowicz pod adresem właściciela zakładu produkującego czekoladę w Sierpcu za trzy reportaże, wyemitowane w latach 2009-2010. To efekt wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, nakazującego przeproszenie przedsiębiorcy.

We wrześniu 2009 roku redakcja „Sprawy dla reportera” TVP1 zajęła się sprawą Krzysztofa Staniszewskiego, ówczesnego pracownika Zakładu Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych Wiepol w Sierpcu, który uległ wypadkowi na terenie zakładu pracy.

Mężczyzna obsługiwał jedną z maszyn i w wyniku wypadku stracił prawą rękę. W reportażu udowadniał, że pracodawca i właściciel firmy Ireneusz Wielimborek nie udzielił mu w odpowiedni sposób pomocy. Jego bliscy przekonywali przed kamerą, że mężczyzna w ogóle nie powinien obsługiwać sprzętu, bo był zatrudniony jako pomocnik młynarza, zaś sprzęt nie był zabezpieczony.

– Pół godziny byłem wkręcony w maszynę. Ja prosiłem o karetkę pogotowia to mój pracodawca dzwonił po mechaników, żeby przyjeżdżali i rozkręcali maszynę – opowiadał poszkodowany. – Rozkręcać tę maszynę zamiast karetkę wezwać? Pół godziny tak wisiałeś? – dopytywała oburzona Elżbieta Jaworowicz. – Ten wypadek nie miałby miejsca gdyby były odpowiednie zabezpieczenia – tłumaczyła jedna z występujących w materiale osób, wskazując, że sprzęt nie posiadał odpowiednich osłon.
Reportaż został wyemitowany 10 września 2009 roku. Potem do tematu wrócono w „Sprawie dla reportera” jeszcze dwukrotnie – w styczniu i październiku 2010 roku. Ireneusz Wielimborek skierował sprawę do sądu i pozwał Elżbietę Jaworowicz o ochronę dóbr osobistych. – Mam prawomocny wyrok sądu. Sąd uznał, że osłony były prawidłowe, szkolenia też – mówił opisywany przedsiębiorca „Dziennikowi Łódzkiemu”.

– Przyjechała pani Jaworowicz, nagrała wypowiedzi jego, jego rodziny, narzeczonej. Przed godz. 15 przyjechała do zakładu. Byłem 50 km od Sierpca. Przez telefon krzyczała do mnie, że na pewno jestem na miejscu, tylko udaję, że mnie nie ma. Prosiłem, żeby zaczekała, a ona nie miała czasu. A przecież mogła umówić się. W programie zmieszano mnie z błotem. Wyszedłem na potwora – mówił w 2010 roku dla „Dziennika Łódzkiego” Wielimborek.
W sprawie zapadł wyrok przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Elżbieta Jaworowicz przeprosiła w czwartek 31 sierpnia właściciela Wiapolu za naruszenie dóbr osobistych w wyemitowanych materiałach. Na zakończenie odcinka „Sprawy dla reportera” na przesuwającym się szybko pasku wyemitowano przeprosiny:

Realizując wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, Elżbieta Jaworowicz, autorka programu „Sprawa dla reportera”, przeprasza Ireneusza Wielimborka, przedsiębiorcę prowadzącego działalność gospodarczą pod nazwą Zakład Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych „Wiepol” Zakład Pracy Chronionej z siedzibą w Sierpcu, za bezprawne naruszenie jego dóbr osobistych w postaci czci i dobrego imienia w wyemitowanych w dniach 10 września 2009 roku, 7 stycznia 2010 roku, 7 października 2019 roku w materiałach dotyczących wypadku, do którego doszło na terenie przedsiębiorstwa Zakład Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych „Wiepol” Zakład Pracy Chronionej z siedzibą w Sierpcu dnia 15 listopada 2008 roku, skutkującego uszkodzeniem ciała pracownika Krzysztofa Staniszewskiego, poprzez nieprawdziwe zaprezentowane postawy Ireneusza Wielimborka jako pracodawcy i jego postawy podczas udzielania pomocy poszkodowanemu Krzysztofowi Staniszewskiemu – podano na pasku.

„Sprawa dla reportera” to autorski program interwencyjny Elżbiety Jaworowicz, emitowany w każdy czwartek na antenie TVP1 od 1984 roku. W każdym odcinku dziennikarka prezentuje kilka reportaży opisujących konflikty i niezałatwione sprawy między ludźmi. Materiały komentują zaproszeni do studia bohaterowie filmów, eksperci, prawnicy i inni goście, a tematy zgłaszają widzowie. W przeszłości do Rady Etyki Mediów wpływały skargi na program.

Elżbieta Jaworowicz i akta IPN


Elżbieta Jaworowicz, z domu Latawiec (ur. 31 marca 1946 w Nisku) – polska dziennikarka, autorka programu interwencyjnego Sprawa dla reportera emitowanego przez TVP.
Wychowywała się w Stalowej Woli. Absolwentka Wydziału Filologicznego (filologia hebrajska).
W 2007: została Laureatką Anty-Nagrody 2007 dziennikarzy małopolskich za brak rzetelności dziennikarskiej przy realizacji materiału dotyczącego hotelu przy ul. Szerokiej w Krakowie.
W 2008 krakowscy dziennikarze przyznali jej reporterską Antynagrodę Dziennikarzy, za rażąco nieobiektywny program o kamienicy przy ul. Szerokiej 12 w Krakowie. Rada Etyki Mediów dwie skargi na Jaworowicz uznała za zasadne. W obu przypadkach sposób realizacji programu uznała za nieobiektywny, niezgodny z podstawowymi standardami dziennikarskimi i etyką zawodową. W 2010 zarejestrowano Stowarzyszenie Stop Nierzetelni. Zrzesza ono osoby, które czują się poszkodowane przez program Elżbiety Jaworowicz Sprawa dla reportera

Źródło: Wikipedia

Akta IPN

 

 

Stowarzyszenie poszkodowanych przez Elżbietę Jaworowicz

W Łodzi spotkali się ludzie, którzy czują się ofiarami „Sprawy dla reportera”. Przyjechało dwadzieścia kilka osób z całego kraju. Postanowili zarejestrować Stowarzyszenie Stop Nierzetelni. Inicjatorką jego powołania jest Olga Chobot z Radomska. Program, którego była bohaterką, Rada Etyki Mediów uznała za nieobiektywny i niezgodny z etyką dziennikarską. fot. Michał Tuliński W tej „Sprawie ” to nie Chobot była antybohaterem. Przeciwnie – poszkodowaną. – Problem, z którym zgłosiłam się do „Sprawy dla reportera”, dotyczył działania prokuratury i sądu w ustaleniu prawdy o działaniu firm, z którymi współpracowałam – mówi Olga Chobot. – Oczekiwałam, by rzetelnie pokazano problem. Podczas nagrania w Radomsku, kiedy pani Jaworowicz uznała, że moje wypowiedzi są za mało emocjonalne, pozwalała sobie na różne „zachęty” i komentarze, np. „chyba kopnę tę babę”. Niestety, nie podeszła uczciwie do moich adwersarzy. A przecież będąc w Radomsku mogła poprosić ich o wypowiedź, a wtedy może inna byłaby wymowa programu. Mnie zaprosiła do nagrania w studiu na 6 tygodni przed czasem, a ich na kilka dni. Nie przyjechali. Niestety, pani redaktor nie przeczytała listu, który druga strona konfliktu przesłała do telewizji. Ponadto pokazała na antenie moją płaczącą 16-letnią córkę i byłego męża, choć prosiłam, by tego nie robiła. Po emisji programu Olga Chobot została przez swoich adwersarzy oskarżona o naruszenie dóbr osobistych. – Elżbieta Jaworowicz przez całe postępowanie sądowe wspierała mnie, twierdziła, że to absurd, że za treść programu odpowiada redakcja – mówi Olga Chobot. – Po przegranej apelacji i decyzji sądu, że muszę moich przeciwników przeprosić, postawa pani redaktor diametralnie zmieniła się. Rozmawiała ze mną bardzo niegrzecznie, wręcz arogancko. O tym, że wróci do tematu, nie było mowy, chociaż wcześniej obiecywała to widzom. Krytyczne opinie na temat „Sprawy dla reportera” pojawiały się już wcześniej. Przed trzema laty krakowscy dziennikarze przyznali Jaworowicz Anty-Nagrodę za brak rzetelności dziennikarskiej przy realizacji tematu dotyczącego hotelu przy ulicy Szerokiej. Magdalena Bajer, przewodnicząca Rady Etyki Mediów (REM), przypomina sobie program w obronie skonflikto-wanego ze środowiskiem lekarskim i oskarżanego przez kolegów o grubiaństwo kardiochirurga dziecięcego w Krakowie, w którym dziennikarka posłużyła się bardzo emocjonalnymi wypowiedziami rodziców chorych dzieci. Helena Kowalik, sekretarz REM, poświęciła temu programowi obszerną analizę w „Służbie Zdrowia” z 24 marca 2008 roku, z której jasno wynika, że emocjonalne i populistyczne podejście do tematu górowało nad próbą ustalenia prawdy. Magdalena Bajer: Jaworowicz to dla mnie fenomen. Polska się zmieniła, a „Sprawa dla reportera” dalej jest. -Dlaczego? – zastanawia się prof. Wiesław Godzic, medioznawca. – Jesteśmy biednym społeczeństwem, które nie lubi bogatych. Nie mamy zaufania do instytucji. A pani Jaworowicz przeważnie występuje w obronie szarego człowieka właśnie przeciwko instytucji. Ale nie wszystkie instytucje są winne i nie każdy szary człowiek jest kryształowo czysty. Elżbieta Jaworowicz gra dobrego sekretarza partii, który interweniuje, kiedy inne sposoby zawodzą. Można też powiedzieć, że to taki telewizyjny Janosik. Z pewnością wielu osobom pomogła, ale widziałem często jednostronne podejście do sprawy, w której jedna ze stron jest gorzej przedstawiona albo przez dobór postaci, albo często przez napastliwy ton dziennikarki. Dziennikarz nie powinien uważać się za jedynego sprawiedliwego.
Ireneusz Wielimborek z Sierpca czuje się ofiarą wymierzania sprawiedliwości przez dziennikarkę: – W moim zakładzie cukierniczym doszło do wypadku – opowiada. – Maszyna ucięła pracownikowi rękę do łokcia. Inspekcja pracy zarzuciła mi, że to moja wina, bo maszyna nie ma osłon, pracownik był nieprzeszkolony i nie pracował na właściwym stanowisku. Poszkodowany zarzucał mi, że nie udzielałem mu pomocy i nie wezwałem karetki. Przyjechała pani Jaworowicz, nagrała wypowiedzi jego, jego rodziny, narzeczonej. Przed godz. 15 przyjechała do zakładu.

Byłem 50 km od Sierpca. Przez telefon krzyczała do mnie, że na pewno jestem na miejscu, tylko udaję, że mnie nie ma. Prosiłem, żeby zaczekała, a ona nie miała czasu. A przecież mogła umówić się. W programie zmieszano mnie z błotem. Wyszedłem na potwora. W styczniu pani Jaworowicz wróciła do tematu, ale znowu nie chciałem jechać na nagranie do czasu zakończenia postępowania sądowego. Teraz mam prawomocny wyrok sądu. Sąd uznał, że osłony były prawidłowe, szkolenia też. Ale lokalna prasa zrobiła ze mnie krwiopijcę. Prof. Godzic: – Pani Jaworowicz uwierzyła w XIX-wieczny model sprawiedliwości. Każdy kapitalista jest zły, a robotnik wyzyskiwany, nawet jak pije wódkę w pracy. Tymczasem reporter ma być podejrzliwy. Do Stowarzyszenia Stop Nierzetelni wstąpił też Ireneusz Kujawa z Osia koło Borów Tucholskich. Były właściciel jego domu zwrócił się po pomoc do Elżbiety Jaworowicz. Chciał udowodnić, że Kujawa odebrał mu nieruchomość niezgodnie z prawem. – Jadłem z rodziną obiad – opowiada Kujawa. – Nagle pani Jaworowicz, bez uzgodnienia, zjawiła się pod moim domem. Włączona kamera, grupka ludzi krzyczących: „Złodzieju, oddaj nam nasze rzeczy!”. Moje dzieci pokładły się ze strachu na dywanie. Musiałem wezwać policję. Kujawa twierdzi, że nie wyrażał zgody na emisję programu ze swoim wizerunkiem. Kilka dni przed programem został zaproszony do nagrania w studiu, ale odmówił, bo uznał, że program będzie zmanipulowany. Europoseł Wojciechowski, częsty gość w „Sprawie dla reportera”, wygłosił na wizji opinię, że osoba uczciwa nie biega nerwowo po posesji jak Kujawa. – Ludzie zaczęli mnie traktować jak cwaniaka i wyzyskiwacza, bo pani Jaworowicz jest wyrocznią – mówi Kujawa. Skierował sprawę do sądu w Bydgoszczy: – Pani Jaworowicz wyzwała mnie od pieniaczy. Wtrącała się w rozprawę, aż sąd zwrócił jej uwagę.

Sąd nakazał, aby Elżbieta Jaworowicz przeprosiła Kujawę za naruszenie dóbr osobistych, sugerowanie moralnie wątpliwych postaw w jego życiu, ujawnienie jego wizerunku i za wtargnięcie na jego własność. Sprawę ma ponownie rozpatrzyć Sąd Apelacyjny. Prof. Godzic: – Ten program utrzymany jest w formule show, która odległa jest od żmudnego, mało widowiskowego dochodzenia do prawdy. Tymczasem trzeba się pochylić nad dokumentami, czasem zaprosić kilku prawników, którzy mają różne spojrzenie. Powiewanie jakimś dokumentem to za mało. Red. Jaworowicz naciska, chce wywołać emocje, co pewnie sprzyja oglądalności tego show. Barbara Markowska z Rady Etyki Mediów po raz pierwszy spotyka się z tym, że powstaje stowarzyszenie przeciwko programowi telewizyjnemu. Ostatnio REM w dwóch przypadkach uznała, że Jaworowicz złamała zasady obiektywizmu i rzetelności. Kilka innych skarg jest rozpatrywanych. Zastrzeżeń do „Sprawy dla reportera” nie ma na razie Komisja Etyki TVP, która rozpatrzyła 6 skarg i żadnej nie uznała za słuszną. Trzy inne rozpatruje. Znana dziennikarka telewizyjna: – To program, który ma oglądalność, są reklamy, a to jest najważniejsze. W obronie Jaworowicz wystąpiło 13 stowarzyszeń. – To bardzo pożyteczny program, pokazujący problemy, które inaczej nie zostałyby tak nagłośnione – mówi Edward Gollent ze Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe „Biedronka”. – Też miałem sprawę w sądzie za wypowiedzi w tym programie, ale obroniłem się. Olga Chobot podkreśla, że stowarzyszenie nie chce zniszczenia programu, który z pewnością jest potrzebny i pomógł wielu ludziom. Ale też skrzywdził. Dlatego musi być rzetelnie i obiektywnie robiony. Ludzie przychodzący do tego programu są często wrakami emocjonalnymi i trzeba to brać pod uwagę. Część osób ze stowarzyszenia chce spotkać się z red. Jaworowicz w sądzie. Będą się sądzić indywidualnie, bo na zbiorowy pozew nie mają szans, gdyż ich roszczenia są różne. Biuro prasowe telewizji odmawia komentarza, a Elżbieta Jaworowicz przysłała nam mejl, w którym stwierdza, że „spotykać i stowarzyszać się każdy może”.

Data publikacji: 1 października 2010
Źródło: DziennikLodzki.pl http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/314692,stowarzyszenie-poszkodowanych-przez-elzbiete-jaworowicz,id,t.html

Stop Nierzetelni. Poszkodowani przez Jaworowicz zakładają stowarzyszenie

Bohaterowie programu „Sprawa dla reportera” zarzucają Elżbiecie Jaworowicz: manipulację, nierzetelność, brak obiektywizmu. Do TVP wysłali już prośbę, by na pasku na dole ekranu podczas emisji jej programu szedł napis: „Osoby wypowiadające się w „Sprawie dla reportera” robią to na własne ryzyko i mogą za swoje słowa odpowiedzieć przed sądem” – donosi „Newsweek”.

Elżbieta Jaworowicz to legenda. Jej program „Sprawa dla reportera” już 24 lata nie schodzi z telewizyjnej Jedynki. Ona – odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi przez byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, zdobywczyni czterech Telekamer i Wiktora. Dziś posądzana o manipulację, wypaczanie faktów, brak obiektywizmu. Przez bohaterów swoich programów. Jej programy od lat mają ten sam sznyt: poszkodowani, skrzywdzeni ludzie walczą z wymiarem sprawiedliwości, nieuczciwym deweloperem czy bezduszną władzą. Teraz, niektórzy z nich, postanowili walczyć w sądzie z prowadzącą program. W Jeleniej Górze na Dolnym Śląsku kilkanaście osób czuje się skrzywdzonych przez Jaworowicz. Według „Newsweeka” to osoby, które od lat prosiły, by w „Sprawie dla reportera” pokazano ich przypadek: zostali oszukani przez Bogusława K. Miał wybudować mieszkania, oni wpłacili mu pieniądzem domy nie powstały. Program też nie, bo Bogusław K. w programie do tej pory występował jako biznesmen o nieposzlakowanej opinii. Z czasem stał się ekspertem.
Pretensję do Jaworowicz ma też Janusz Rawczuk. Bo Jaworowicz przedstawiła go jako alkoholika, sutenera, który swoją teściową, byłą żonę i córkę pozbawia dachu nad głową, bo musi spłacić swoje kilkunastomilionowe długi – przytacza jego historię „Newsweek”. I pyta: Czego nie można się z programu dowiedzieć? – Tego, że żadna z kobiet, ani była żona, ani corka, nie traci dachu nad głową, bo jego eksżona jest bogatą bizneswoman, właścicielką dużej, znanej w mieście restauracji i okazałej willi – czytamy w tygodniku.

Skrzywdzonych jest więcej. Olga Chobot jako pierwsza postanowiła walczyć. Chciała, by Jaworowicz pokazała jak ciężko dojść praw w sądach i prokuraturze po konflikcie ze wspólniczką biznesową. Ale w „Sprawie dla reportera” o tym nie było. Było o samym konflikcie, który spowodował, że Olga straciła męża, wpadła w kłopoty finansowe i w każdej chwili mogła stracić dom. Wspólniczki Olgi w nagraniu nie było. Za to po programie podała Olgę do sądu, by ta przeprosiła za to, co mówiła w telewizji. Sprawę wygrała. A dla Jaworowicz stała się nagle natrętem – pisze Newsweek. Kobieta zaczęła szukać osób z podobnymi doświadczeniami. Tak powstało stowarzyszenie Stop Nierzetelni. „Fenomen polega na tym, że wśród nich są nie tylko ci, którzy zostali pokazani jako krzywdzący i twierdzą, że niesprawiedliwie, lecz także skrzywdzeni – ci, których Jaworowicz miała bronić. Lub skrzywdzeni przez ludzi przez nią w programie wychwalanych” – opisuje ich dziennikarz tygodnia.

Rada Etyki Mediów rozpatrzyła pierwsze skargi. Dwie uznała za zasadne. W obu przypadkach sposób realizacji programu uznała za nieobiektywny, niezgodny z podstawowymi standardami dziennikarskimi i etyką zawodową. Kolejne skargi sa rozpatrywane.

Pierwsza oficjalna rysa na wizerunku Jaworowicz pojawiła się dwa lata temu Krakowscy dziennikarze przyznali jej reporterską Antynagrodę Dziennikarzy. Za program o kamienicy przy ul. Szerokiej 12 w Krakowie. Jaworowicz tropiła w nim układ urzędniczo- prokuratorsko- policyjny, który niszczył właściciela kamienicy. W tym czasie prasa krakowska donosiła, że budynek przy Szarej 12 to rażąca samowola budowlana, burząca architektoniczny ład miejsca wpisanego na listę zabytków UNESCO.

Jaworowicz nie chciała rozmawiać z „Newsweekiem”.

Data publikacji: 06 września 2010 | 12:44
Źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,8340535,Stop_Nierzetelni__Poszkodowani_przez_Jaworowicz_zakladaja.html

Elżbieta Jaworowicz przeprasza za reportaż „Sprawy dla reportera” o wypadku w fabryce czekolady

Na zakończenie odcinka z 31 sierpnia 2017 r. „Sprawy dla reportera” wyemitowano przeprosiny autorki programu Elżbiety Jaworowicz pod adresem właściciela zakładu produkującego czekoladę w Sierpcu za trzy reportaże, wyemitowane w latach 2009-2010. To efekt wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, nakazującego przeproszenie przedsiębiorcy.
We wrześniu 2009 roku redakcja „Sprawy dla reportera” TVP1 zajęła się sprawą Krzysztofa Staniszewskiego, ówczesnego pracownika Zakładu Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych Wiepol w Sierpcu, który uległ wypadkowi na terenie zakładu pracy. Mężczyzna obsługiwał jedną z maszyn i w wyniku wypadku stracił prawą rękę. W reportażu udowadniał, że pracodawca i właściciel firmy Ireneusz Wielimborek nie udzielił mu w odpowiedni sposób pomocy. Jego bliscy przekonywali przed kamerą, że mężczyzna w ogóle nie powinien obsługiwać sprzętu, bo był zatrudniony jako pomocnik młynarza, zaś sprzęt nie był zabezpieczony. – Pół godziny byłem wkręcony w maszynę. Ja prosiłem o karetkę pogotowia to mój pracodawca dzwonił po mechaników, żeby przyjeżdżali i rozkręcali maszynę – opowiadał poszkodowany. – Rozkręcać tę maszynę zamiast karetkę wezwać? Pół godziny tak wisiałeś? – dopytywała oburzona Elżbieta Jaworowicz. – Ten wypadek nie miałby miejsca gdyby były odpowiednie zabezpieczenia – tłumaczyła jedna z występujących w materiale osób, wskazując, że sprzęt nie posiadał odpowiednich osłon. Reportaż został wyemitowany 10 września 2009 roku. Potem do tematu wrócono w „Sprawie dla reportera” jeszcze dwukrotnie – w styczniu i październiku 2010 roku. Ireneusz Wielimborek skierował sprawę do sądu i pozwał Elżbietę Jaworowicz o ochronę dóbr osobistych. – Mam prawomocny wyrok sądu. Sąd uznał, że osłony były prawidłowe, szkolenia też – mówił opisywany przedsiębiorca „Dziennikowi Łódzkiemu”. – Przyjechała pani Jaworowicz, nagrała wypowiedzi jego, jego rodziny, narzeczonej. Przed godz. 15 przyjechała do zakładu.

Byłem 50 km od Sierpca. Przez telefon krzyczała do mnie, że na pewno jestem na miejscu, tylko udaję, że mnie nie ma. Prosiłem, żeby zaczekała, a ona nie miała czasu. A przecież mogła umówić się. W programie zmieszano mnie z błotem. Wyszedłem na potwora – mówił w 2010 roku dla „Dziennika Łódzkiego” Wielimborek. W sprawie zapadł wyrok przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Elżbieta Jaworowicz przeprosiła w czwartek 31 sierpnia właściciela Wiapolu za naruszenie dóbr osobistych w wyemitowanych materiałach. Na zakończenie odcinka „Sprawy dla reportera” na przesuwającym się szybko pasku wyemitowano przeprosiny. – Realizując wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, Elżbieta Jaworowicz, autorka programu „Sprawa dla reportera”, przeprasza Ireneusza Wielimborka, przedsiębiorcę prowadzącego działalność gospodarczą pod nazwą Zakład Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych „Wiepol” Zakład Pracy Chronionej z siedzibą w Sierpcu, za bezprawne naruszenie jego dóbr osobistych w postaci czci i dobrego imienia w wyemitowanych w dniach 10 września 2009 roku, 7 stycznia 2010 roku, 7 października 2019 roku w materiałach dotyczących wypadku, do którego doszło na terenie przedsiębiorstwa Zakład Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych „Wiepol” Zakład Pracy Chronionej z siedzibą w Sierpcu dnia 15 listopada 2008 roku, skutkującego uszkodzeniem ciała pracownika Krzysztofa Staniszewskiego, poprzez nieprawdziwe zaprezentowane postawy Ireneusza Wielimborka jako pracodawcy i jego postawy podczas udzielania pomocy poszkodowanemu Krzysztofowi Staniszewskiemu – podano na pasku. „Sprawa dla reportera” to autorski program interwencyjny Elżbiety Jaworowicz, emitowany w każdy czwartek na antenie TVP1 od 1984 roku. W każdym odcinku dziennikarka prezentuje kilka reportaży opisujących konflikty i niezałatwione sprawy między ludźmi. Materiały komentują zaproszeni do studia bohaterowie filmów, eksperci, prawnicy i inni goście, a tematy zgłaszają widzowie. W przeszłości do Rady Etyki Mediów wpływały skargi na program.

Data publikacji: 1 wrz 2017
Źródło: Wirtualnemedia.pl

Elżbieta Jaworowicz przegrała z „Newsweekiem” spór o reklamę

Ringier Axel Springer Polska, wydawca „Newsweeka Polska”, miał prawo reklamować to pismo okładką, na której znalazła się dziennikarka TVP Elżebieta Jaworowicz – orzekł Sąd Najwyższy.

Elżbieta Jaworowicz pozwała wydawcę „Newsweeka Polska” w związku z publikacją tygodnika na jej temat z września 2010 roku. Dziennikarce nie chodziło jednak o dość krytyczny artykuł o jej programie w TVP, tylko o to, że okładka „Newsweeka” z jej zdjęciem została wykorzystana w reklamie tygodnika, którą zamieszczono w innym piśmie wydawanym przez Ringier Axel Springer Polska – „Forbes Polska”. Jaworowicz uznała, że naruszyło to artykuł 81 prawa autorskiego, według którego rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej, o ile nie jest to osoba publicznie znana, a zdjęcie wykonano w związku z pełnioną przez nią funkcją publiczną. Dziennikarka domagała się od Ringier Axel Springer Polska przeprosin i 51 tys. zł zadośćuczynienia za opublikowanie jej zdjęcia bez jej wiedzy i zgody. Sąd pierwszej instancji oddalił pozew Jaworowicz, za to sąd apelacyjny uznał jej roszczenia, uzasadniając, że ochrona wizerunku jest autonomiczna i niezależna od innych naruszeń dóbr osobistych, a każda osoba ma prawo decydować, gdzie i jak może być wykorzystany jej wizerunek. Sąd nakazał wydawcy „Newsweeka” przeprosiny dziennikarki, ale nie zasądził żadnego odszkodowania (dlatego że nie doznała istotnej szkody czy krzywdy). Jednak Sąd Najwyższy, do którego odwołał się Ringier Axel Springer Polska, stwierdził, że skoro Elżbieta Jaworowicz znalazła się na okładce „Newsweeka, to wydawca miał prawo użyć tej okładki do swoich działań promocyjnych. Pełnomocnik dziennikarki argumentował, że w związku z tą sytuacją mogło pojawić się podejrzenie, że Jaworowicz naruszyła regulamin zakazujący dziennikarzom informacyjnym TVP udziału w reklamach komercyjnych, natomiast prawo wykorzystywania przez wydawców wizerunku osoby publicznej w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznej nie obejmuje użycia go we własnych celach reklamowych wydawców. Sąd Najwyższy orzekł jednak, że nie można mieć zastrzeżeń do Ringier Axel Springer Polska, że do promocji „Newsweeka” użył okładki pisma, bo to naturalne działanie na rynku wydawniczym.

Elżbieta Jaworowicz musiała przeprosić za swój program

Elżbieta Jaworowicz od 1984 roku prowadzi program „Sprawa dla reportera”. Dziennikarka nagłaśnia w nim wymagające tego problemy. Nie wszyscy jednak są zadowoleni z jej pracy. Elżbieta Jaworowicz kilkukrotnie musiała się tłumaczyć ze swojej działalności. Teraz po raz kolejny przeprasza za jeden z materiałów wyemitowanych w programie „Sprawa dla reportera”.
10 września 2009 roku w programie „Sprawa dla reportera” wyemitowano reportaż, którego bohaterem był Krzysztof Staniszewski. Mężczyzna pracował w Zakładzie Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych Wiepol w Sierpcu. Podczas swojej zmiany Staniszewski miał wypadek, w wyniku którego stracił prawą rękę. – Pół godziny byłem wkręcony w maszynę. Jak prosiłem o karetkę pogotowia, to mój pracodawca dzwonił po mechaników, żeby przyjeżdżali i rozkręcali maszynę – relacjonował w poszkodowany mężczyzna.
Krzysztof Staniszewski oskarżył swojego ówczesnego pracodawcę, Ireneusza Wielimborka, o liczne zaniedbania. Według niego nie doszłoby do wypadku, gdyby maszyna, którą obsługiwał, była odpowiednio zabezpieczona. Poza tym Staniszewski twierdził, że był zatrudniony jako pomocnik młynarza i w ogóle nie powinien wykonywać tej czynności.
Elżbieta Jaworowicz jeszcze dwukrotnie wracała do tej sprawy. Wielimborek postanowił ją pozwać. Okazało się bowiem, że pracodawca poszkodowanego mężczyzny wygrał proces, podczas którego udowodnił, że maszyna miała odpowiednie zabezpieczenia. Właściciel firmy poskarżył się także na nieprofesjonalne, według niego, zachowanie dziennikarki.
– Przyjechała pani Jaworowicz, nagrała wypowiedzi jego, jego rodziny, narzeczonej. Przed godziną 15 przyjechała do zakładu. Byłem 50 kilometrów od Sierpca.

Przez telefon krzyczała do mnie, że na pewno jestem na miejscu, tylko udaję, że mnie nie ma. Prosiłem, żeby zaczekała, a ona nie miała czasu. A przecież mogła umówić się. W programie zmieszano mnie z błotem. Wyszedłem na potwora – skarżył się Wielimborek w wywiadzie dla „Dziennika Łódzkiego”, którego udzielił w 2010 roku.
Elżbieta Jaworowicz była zmuszona przeprosić mężczyznę za naruszenie dób osobistych. Pod koniec jej programu, który został wyemitowany 31 sierpnia, zamieszczono specjalny komunikat.
„Realizując wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, Elżbieta Jaworowicz, autorka programu „Sprawa dla reportera”, przeprasza Ireneusza Wielimborka, przedsiębiorcę prowadzącego działalność gospodarczą pod nazwą Zakład Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych „Wiepol” Zakład Pracy Chronionej z siedzibą w Sierpcu, za bezprawne naruszenie jego dóbr osobistych w postaci czci i dobrego imienia w wyemitowanych w dniach 10 września 2009 roku, 7 stycznia 2010 roku, 7 października 2019 roku w materiałach dotyczących wypadku, do którego doszło na terenie przedsiębiorstwa Zakład Produkcji Czekolady i Artykułów Cukierniczych „Wiepol” Zakład Pracy Chronionej z siedzibą w Sierpcu dnia 15 listopada 2008 roku, skutkującego uszkodzeniem ciała pracownika Krzysztofa Staniszewskiego, poprzez nieprawdziwe zaprezentowane postawy Ireneusza Wielimborka jako pracodawcy i jego postawy podczas udzielania pomocy poszkodowanemu Krzysztofowi Staniszewskiemu” – można było przeczytać na pasku.

Data publikacji: 20-09-2017
Źródło: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/elzbieta-jaworowicz-przegrala-z-newsweekiem-spor-o-reklame